Obraz Mateńki

To drugi obraz, który zleciłam do namalowania Małgosi Ujmie. Poprzedni Pana Jezusa z malutkim dzieckiem był tak piękny, że nie miałam żadnych wątpliwości, że to ona powinna namalować w tym samym stylu kolejne dzieło. To obraz Mateńki z Hostią na piersiach zgodny z moją wizją, którą opisałam w Serdecznym Darze w rozdziale Siewcy Miłosierdzia:

…Nagle oczami duszy ujrzałam strumień światła wychodzący z sufitu w moją stronę. Po chwili zobaczyłam mglistą białą postać do złudzenia przypominającą figurkę Mateńki, stojącą przy ołtarzu, a na Jej Sercu znajdował się Eucharystyczny Jezus w złotej obwódce. Jednak miałam wątpliwość, czy to na pewno jest Mateńka, bo nie widziałam twarzy. Powtarzałam w myślach: – Nie widzę twarzy, nie widzę twarzy… Chwilę później ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, Matka Boża stanęła dosłownie czterdzieści centymetrów przede mną. Twarzą w  twarz. Nie widziałam całej postaci tylko przepiękne oblicze Matki Jezusa jak z  obrazu w  Medjugorie. Maryja zajrzała głęboko w  moje oczy wzrokiem tak przenikliwym, że poczułam jakby przeszyła mnie niczym rentgen na wskroś wprost do mojej duszy. Jej oczy były niezwykłe, wyraziste, szafirowe, głębokie, jakby trójwymiarowe. Mateńka przymykała powieki, a  w  lewym oku dostrzegłam łzę. To była krótka wizja. Nigdy nie zapomnę tych przecudnych oczu! …

Małgosia przyjęła zlecenie na wiosnę i obiecała, że w lipcu praca będzie gotowa. Ale jak to zwykle przy tworzeniu nowych obrazów z wizerunkami osób najświętszych bywa, pojawiło się wiele przeszkód opóźniających pracę.

Ostatecznie fotkę obrazu Mateńki dostałam po pół roku w chwili, gdy byłam w odwiedzinach u chorej Ewuni – mojej serdecznej przyjaciółki. Ogólnie zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie. Wieczorem skontaktowałam się z Małgosią by wprowadziła poprawki. Jednak malarka stwierdziła, że lepiej będzie gdy naniesie zmiany w mojej obecności, gdy zobaczę obraz na żywo.

Zależało mi na przemalowaniu:

– koloru oczu Mateńki na szafirowy,

– twarzy, by była bardziej podobna do Matki Bożej z Medjugorie,

– łzy wypływającej z lewego oka,

– stóp Mateńki, bo wydawały mi się brudne, zastanawiałam się czy w ogóle ich nie nakryć szatą,

– poświaty wokół postaci, by upodobnić do obrazu Jezusa z małym dzieckiem,

– obwódkę Hostii na szerszą i bardziej złotą, a w środku by pojawiło się imię Jezusa pisane w skrócie po grecku – IHS,

– podłogę, by była podobna do tej z obrazu Jezusa i kojarzyła się z tym samym miejscem wizji – kościołem.

Gdy już byłam w Warszawie Małgosia bardzo szybko nanosiła zmiany. Cała postać była świetna, zwłaszcza szaty. Piękny jasnobłękitny płaszcz robi wrażenie wręcz jedwabnego. Ten kolor jest pomysłem malarki, bo ja chciałam pierwotnie, by Mateńka była cała w bieli. Do końca jednak nie jestem przekonana czy twarz i oczy są dobrze namalowane.

Gdy wysłałam fotkę obrazu do księdza Rafała – mojego przewodnika duchowego – dostałam odpowiedź, że obraz jest piękny.

Kapłan dopatrzył się dwóch etapów życia Maryi na obrazie:

– Pierwszy przedstawiający okres zwiastowania – twarz młodziutkiej dziewczyny.

– Drugi okres zmartwychwstania Jezusa – dłonie dojrzałej kobiety.

Ja dopatrzyłam się jeszcze trzeciego etapu z okresu zakończenia ziemskiego życia Mateńki-stopy staruszki.

Muszę się przyznać, że miałyśmy problem ze znalezieniem na znanych obrazach odpowiednich dłoni do namalowania. Wtedy Małgosia zaproponowała żebym ułożyła w odpowiedni sposób swoje ręce i je sfotografowała. Ten układ rąk zobaczyłam w krótkiej wizji w trakcie mszy świętej, gdy modliłam się przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej z prośbą o pomoc w namalowaniu tego dzieła. Wychodząc z kościoła wielokrotnie układałam swoje dłonie by nie zapomnieć jak prawidłowo ma być. Jestem przekonana, że Mateńka ma o wiele piękniejsze dłonie, ale Gosia stwierdziła, że tak będzie dobrze.

Zrobiłam Małgosi fotki przy pracy i wróciłam do domu. Po kilku dniach dokładnie 29 października 2020 roku przed południem pojechałam z mężem odebrać obraz Mateńki. Ostatecznie jest piękny. Zawieźliśmy go prosto do zaprzyjaźnionej pani fotograf by zrobiła zdjęcie bardzo dobrej jakości. Jeszcze tego samego dnia obraz trafił do oprawienia w ramy, takie same w jakie oprawiony jest obraz Pana Jezusa z malutkim dzieckiem.

Już następnego dnia odebrałam obraz, gdy jechałam z córką i wnuczętami na groby naszych bliskich, bo ogłoszono, że od jutra cmentarze będą pozamykane w związku z pandemią. Nie zmieścił się do bagażnika. Wiki zaproponowała, że się przysunie do Natasia i obraz mogę postawić obok niej. Całą drogę pilnowała, by się nie uszkodził. Była zachwycona. Wnusia jako jedyna z rodziny już od tygodnia wiedziała, że powstał obraz Mateńki. To było naszą tajemnicą, której dochowała moja dziewięcioletnia perełka. Z cmentarza wieźliśmy obraz już naszym samochodem. Tym razem postawiliśmy go obok mojego taty siedzącego z tyłu. Choć nie widział co jest na nim namalowane całą drogę pilnował by się nie uszkodził. Powiesiliśmy nowy obraz tuż obok obrazu Pana Jezusa z malutkim dzieckiem. Razem tworzą idealny komplet. Choć jestem dziwnie przekonana, że to będzie ostatecznie tryptyk.

Siedząc przed nowym wizerunkiem Mateńki prosiłam Boga o słowa, które wyjaśnią cel namalowania tego obrazu. Otworzyłam ,,Słowo pouczenia” Alicji Lenczewskiej jednym ruchem na stronie 283 i przeczytałam:…Maryja jest Tą, przez którą idzie odrodzenie Kościoła Mojego, by zajaśniał pełnym blaskiem Bożej świętości. Czas obecny wymaga od dzieci Prawdy heroicznej, wiary, nadziei i miłości. Trzeba rozpoznawać znaki czasu w świetle modlitwy i Słowa Bożego, i wypełniać wezwania Mojej Matki i wezwania Mojego umiłowanego sługi Jana Pawła II; i modlić się, i pokutować w intencji ocalenia zagubionych dzieci Moich…

Światło lamp w sypialni wydobyło nowy efekt: Hostia w złotej obręczy wyłoniła się zdecydowanie na plan pierwszy a kolor szat Jezusa stał się podobny do tej obręczy. Widać, że Pan Jezus jest w Hostii- ten sam.

Zaprzyjaźniona charyzmatyczka Bożenka powiedziała, że jej pragnieniem jest by ten obraz Mateńki był czczony w Kościele, by rozszerzał kult Maryjny.

Edward Anioł napisał: – Matka Boża jest przepiękna. Malarka ma szczególny dar i cudowne ręce.

Dwudziestego października ksiądz Rafał- przewodnik duchowy, dokonał poświęcenia obrazu w obecności mojej rodziny. Pięcioletni Nataś, ukochany wnusio, naśladował kapłana, gdy robił duży znak krzyża dłonią. To było urocze. Już wielokrotnie z ubolewaniem pokazywał paluszkiem na rany Jezusa na stopach pytając co się stało. Wikusia zawsze uświadamia braciszka, że Pan Jezus wisiał na krzyżu i dla tego ma te rany. Któregoś dnia Nataś zapytał: – Babciu czy ten Boski ksiądz żyje? Odpowiedziałam, że tak, że chodzi obok nas, tylko go nie widzimy. Później jeszcze dodałam, że mieszka w twoim serduszku tak samo jak na obrazie Pan Jezus mieszka w sercu Matki Bożej.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *